Czesław Śpiewa - Debiut
26 maja 2008, 22:33:55Wszyscy wiemy, kim jest Czesław, nie? Dania, blablabla. Czesława zrobiło się ostatnio sporo, nawet obowiązek stania na przystanku nie pozbawił mnie 'przyjemności' posłuchania jednej z jego piosenek w wątpliwej jakości wykonaniu uczennicy z mojego LO. Czesław tu, Czesław tam, okej, jednak czy naprawdę nasz przystojny wokalista zasługuje na szum, jaki wytworzył się w wokół jego osoby?
Moje pierwsze spotkanie z Czesławem było bardzo przyjemne - ot, koleżanka lubująca się w klimatach okołobeirutowych i singer-songwriterowskich wysłała mi link do singla "Maszyna do świerkania", który podobno często puszczany jest w Trójce (nie wiem, raczej nie słucham). Chwytliwa melodia, "Polski Beirut" - pomyślałem zauroczony folkowym brzmieniem. Spotkanie z płytą "Debiut" zweryfikowało jednak mój pozytywny dotąd stosunek do Czesława Śpiewa (argh).
Gdyby cała moda na Czesława polegała na uwielbieniu singla, czyli wspomnianej "Maszynki..." to byłbym w stanie jeszcze ją zrozumieć, jednak gdy słucham płyty nie mogę ogarnąć, skąd wzięło się całe zjawisko. Pierwsze, co strasznie razi, to teksty. Jeżeli komuś podobają się liryki w stylu: "Dnia pewnego (za Gierka) / ktoś mi ukradł cukierka. / Duża była to strata, / bo go niosłem dla brata." to okej, szanuję to. Ja czuję się jednak zniesmaczony.
Trochę lepiej jest jeśli chodzi o muzykę. Niektóre melodie naprawdę mi się spodobały, jednak nie zmienia to faktu, że zawsze po przesłuchaniu "Debiutu" czuję się zmęczony i nie mam ochoty wracać do tych akordeonów, pianin czy gitar tworzących instrumentarium Czesława. Nie wiem także po co wpleciono tam gitarę przypominającą do złudzenia tą queen'owską. Zamiast fajnego efektu innowacyjności mamy fajny efekt polegający na wypowiedzeniu: "yy, co jest?".
Nie jestem do Czesława nastawiony wybitnie negatywnie. Fajnie, że ktoś próbuje zrobić coś interesującego na tej polskiej scenie muzycznej, tylko proszę: następnym razem niech to będzie próba udana. Ciągle wierzę, że możemy doczekać się polskiego Beirutu.
Ocena: 4/10
TVP, oh TVP!
11 maja 2008, 11:38:11Najpierw Aleksander, teraz Scarface, wcześniej zapewne wiele innych pozycji. TVP cenzuruje filmy, żeby polska publiczność się nie zgorszyła brzydkimi scenami i słowem "fuck"? Niech więc polska publiczność powie w takim razie "fuck" do TVP i nie płaci abonamentu, bo to co Telewizja Polska w tym momencie uskutecznia to jest lekka przesada.
Z filmweb.pl:
"Ja pierdole TVP1 niezle spierdolił ten film przecież ten film to Arcydzieło kurwa jak nie Polsat to TVP nas musi wkurwić czy kurwa ta telewizja zawsze musi cos spierdolić Polsat napierdala cały czas reklamami a TVP zawsze musi każdy film spierdolić te skurwysyny z TVP zawsze wszystko spierdolą."
Podpisuję się obiema rękami i czym tam jeszcze się da.
